Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
Upadłam tak nisko, że marzę o życiu w kłamstwach, gdyż wydaje mi się, że jest znacznie mniej bolesne. Jest mi nijak, psuto, zbyt cicho, wciąż się zamartwiam czy mnie kocha, czy sobie tego nie wymyśliłam. Zdaje mi się, że ma mnie dość, chyba mnie już nie chce. Nie mogę mieć pretensji, jestem trudna, wymagam by złączał się ze mną w jedność, chronił przed mrokiem, strachem, bólem, rozczarowaniem, pustką, bylejakością, samotnością, moją psychozą. Chcę by był dla mnie, trwał ze mną, przy mnie. Chyba jest inaczej, tak na odpierdol, a mnie to nie zadowala ani trochę. Przy mnie trzeba się starać nieustannie, mówić ciepłym tonem i wciąż otwierać dla mnie swe ramiona, gdybym zechciała się w nie schować. Brak mi złudzeń, bo jest przykro, uświadamiam sobie, że niewiele znaczę, zbyt mało najwidoczniej, aby się starać. To nic, podniosę się, wstając odwrócę się w przeciwną stronę i pobiegnę przed siebie, może tam znajdę szczęście, jakieś ukojenie dla spuchniętych oczu i obolałej duszy.
— misiaczek95
Reposted frommisiaczek95 misiaczek95 viasmutnazupa smutnazupa

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl